Na nowy sloik do mej malej budki czekam juz 3,5 tygodnia, a zaplacilem za totalnie expresowa przesylke 7 dniowa. Konsenus z userami ebay'a z uk jest wobec tego taki, ze zakupy ze stanow to ryzykowa zabawa i nie warta zaoszczedzenia paru funtow. Jak pokazuje zycie wieksze paczki z natury podlegaja ocleniu. I jak tu rozbudowywac szklarnie....
Jedyna radosc jaka mi zostaje to nowe 0.5Tera Iomegi, jaka nabylem okazyjnie co by gdzies fotki do siebie dochodzily. Radosc zreszta, o krotkim zasiegu, takim jak krotki jest kabel zasilajacy i trzeba sie z calym rabanem przenosic na drugi koniec malego swiata. Bo naturalnie przedluzacz przedwczoraj eksplodowal...
A tu wersja doswietlana optyka z myszki.
Milosc to wkurw jest...
Zenon dostal nowego silikonowego prezesa by sie nie slizgal po....po kieszeniach.
Na koniec cytat dnia z onetu, odnosnie emigracji i kto tu na kogo bedzie glosowal:
"Wy w Londynie to se głosujcie na Macgayvera lub innego Johna Matafaka"
?
czwartek, 18 października 2007
Wkurw trzyma
Autor:
Inishi
o
21:23
4
komentarze
środa, 17 października 2007
Transakcje bezgotowkowe z wkurwem
Troche roznorodnych fotek z zycia zaczerpnietych, tytulem wstepu.




Gdy ktos mi mowi, ze bankowosc w Polsce znajduje sie wciaz na etapie kamienia lupanego zarowno w kwestii kultury jak i postepu, moja pierwsza mysl, jest taka ze mam doczynienia z laikiem.
W UK mam dwa konta, oba bardzo polecane, przez niezalezne zrodla. W jednym banku wytrzymalem 2 miesiace (czekajac bagatela miesiac na skompletowanie takich malo istotnych gratow jak numer konta, PIN czy karta platnicza), danych do interfejsu webowego nie otrzymalem do dzis. W drugim na podobne pierdoly czekalem 2 miesiace i mialem za soba 2 awantury w placowce. Praktycznie od razu dostalem tylko ksiazeczke czekowa. I pan w okienku wyrazil zdziwienie ze nie mam ochoty placic w warzywniaku czekiem.
Czym sie takie banki charakteryzuja? Ano zdzieraja klienta jak tylko sie da, mnogosc prowizji, przelewy ida po 4 dni, traktowanie klienta jak smiecia w stylu PKO. Od jednej nieautoryzowanej transakcji o czym za chwile sciagaja sobie prawie 40 funtow... czyli jakies 210zl A co moge zrobic w takim panelu transakcyjnym via net? Ano niewiele, zobaczyc historie transakcji, swoje dane, zrobic przelew, zaplacic rachunek i wsio. Reszte trzeba w placowce.
A mi sie zamarzyl powiazany rachunek oszczednosciowy, brokerski, konto walutowe i mozliwosc operacji na jednostkach funduszach inwestycyjnych, przelewy zagraniczne, mnogosc typow cyklicznych platnosci... O samych zabezpieczeniach transakcji mozna zapomniec, masz jedno haslo i tym robisz wszystko, a gdzie hasla jednorazowe do autoryzacji kazdej operacji, gdzie ulatwienia w postaci kodow autoryzacyjnych na telefon?
W obrebie tego samego konglomeratu bankowego w Polsce mam przelewy najpozniej drugiego dnia. A jest jeszcze elixir. Przelew zagraniczny, moge zrobic bez wychodzenia z domu. W moim "domowym" banku nie stalo sie nigdy w kolejce, byla za darmo kawa, wszystko dawalo sie zalatwic od reki. Normalnie utopia.
A teraz o Paypalu. Paypal to taka mala gnida na smyczy eBay'a co przydaje sie przy platnosciach za aukcje i podobno nie tylko. Do obslugi drobnych platnosci sprawdza sie wysmienicie, a to "nie tylko" chcialem zweryfikowac. Otoz zamarzyl mi sie przelew zagraniczny bez wychodzenia z domu. Plan byl sprytny i byl taki. Dwa konta w Paypalu, powiazane z dwoma rachunkami bankowymi/dwoma kartami platniczymi. Wysylamy polecenie zaplaty eCzekiem za "cokolwiek" na drugiego usera i koniec, nic prostszego. Transfery, przewalutowania, system radzi sobie sam. Tylko prowizja za transakcje wynosi ponad 5%, kurs wymiany jest kompletnie nie korzystny, a system lubi odwalac tricki pod postacia przewalutowania na walute nie docelowa etc. etc. Za smieszny przelew zaplacilem, lacznie z oplata zdziwionego banku, jakies 600 zl.....
Chrzanie to wszystko, juz wole zaplacic 5 funtow na zadupiu, pani agnieszce w kancelari do ktorej bede sie telepal przez pol dnia. I kurs bede mial lepszy niz w kantorze.
O poczcie juz nie mam sily rozprawiac...
Po tych doswiadczeniach. Nie jest w Polsce az tak zle. Az mi zyla na skroni wyskoczyla..jaaa...
Autor:
Inishi
o
20:27
5
komentarze
niedziela, 14 października 2007
Mroczny weekend
Ciezke powroty do domu, a i watroba dostala w kosc. W piatek koncert Rawfoxa a Cafe de Paris a w sobote u Ricka odbylo sie spotkanie piwne. Duzo dziwnie wygladajacych osob pojawilo sie tego dnia na ulicach Londynu. Widzialem grupe skrzatow, rzymskich poslancow, takie tam dziwadla.

Sprzet z Ghostbusters
Zagadka. Za jaka postac przebral sie Alex i co przedstawia jego emblemat.


Ciuch by Superdry, powoli staje sie oddanym wyznawca tego brandu. Tutaj, patent kiedy lubimy schowac dlonie do wnetrza rekawa.
Autor:
Inishi
o
23:37
4
komentarze
sobota, 13 października 2007
O zyciu prawdziwym.
Dzisiaj na śniadanie zakupiłem mleko. I było z kapslem. I to takim ze sreberka.I to jest dokladnie taki sam model jaki występował w 007 w odcinku z Timothy Daltonem pt "Licence to Kill". A gdzie ja teraz w Polsce dostanę butelke ze sreberkiem?
Leniwa ta sobota, kac gigant męczy niemiłośiernie. Jade na Camden kupić sutanne i sztuczne blizny.
Autor:
Inishi
o
13:44
0
komentarze
czwartek, 11 października 2007
A w pracy
Ta pani ma jednak cos za duzo Rubensa w sobie, a cialo modelowe na przestrzeni lat w oczach mezczyzn zmienia sie nieustannie. Wiec zakladajac, ze a) typowy onanista jest na bierzaco z trendami b) jest facetem..
Trzeba uzyc wyobrazni, zabrac sie z zapalem do porawek:
Artwork na na card mount do dvd Cooks and Throbbers.
Gotowy artwork do "Wild Cards"
Front z okladki do "Asscapades 3". Angel Dark. Fajna dziewczyna, pochodzi z Czech. Slynie ze scen z DP.
nudzi mnie ta praca juz, cholera jasna...
ps.
DP - double penetration
Autor:
Inishi
o
00:11
6
komentarze
poniedziałek, 8 października 2007
Z wizyta w mateczniku. Analiza zdarzeniowa.
Matecznik- inaczej gniazdo albo macica adaptacyjna. Czyli, jakze przytulne i bliskie mi emocjonalnie, ognisko domowe na Southgate, hostujace rozbitkow z Polski takich jak a. A pozniej jak kulturze indyjskiej, niczym strzala z luku...Wprosilem sie nieinwazyjne wiec na obiad, pod kapitanatem Pani Redaktor.
Naturalnie, oszalamiajacym fajerwerkiem i kluczem do udanego wieczoru byl wybitnie przygotowany sledz. Wlasnie taka, pelna metafizyki konsumpcja, jest jedynym znanym mi bez udzialu srodkow niedozwolonych, substytutem orgazmu. Orgazm ten wspomagany Merlot'em, do ktorego miloscia natychmiastowa zapalal Tadziu, trwal dlugo i ustanowil kolejna, niezwykle wysoka poprzeczke dla podobnej natury, spotkan.
Po posilku, nastapila, goraca wymiana radosci, uzupelnienie danych. Pozostali domownicy i krewni domownikow przybywali tlumnie, i nie trzeba bylo dlugo czekac by zrodzil sie plan, co by tu. Azymut zostal powziety a byl nim, moj ulubiony, frywolnej natury klub Shoout! (dobrze napisalem?) na Wood-Green'ie.
Klub nie zawiodl. Zgodnie z oczekiwaniami, bylem swiadkiem niezwyklej klasy, prob zawierania znajomosci miedzy jakze obcymi dla siebie plciami. Jakze poetyckie a zarazem mityczne w swym obrazie, byly te drastycznie dysproporcje w ilosciach zainteresowanych meskich torsow do mozliwosci realizacji instynktownych zamierzen. Jak wielkie emocje budzilo pojawienie sie jednej, potencjalne samotnej, kobiecej istoty na tym rozgrzanym, niczym arena koloseum po przedostaniej krwawej walce, parkiecie. Te spojrzenia, znaczenie terytorium, prezenie cial, wznoszenie sie na niedostepne za dnia wyzyny kreslenia figur tanecznych. Skondensowane pozadanie zdawalo sie w tamtych chwilach osiagac niemal kosmiczne nateznie w przeliczeniu na metr kwadratowy. Gwizdki, emocjonalne dyskusje naszych rodakow z ochorna, a w koncu pojawienie sie duetu policyjnego w tej onirycznej erupcji dzwiekow i swiatel, byly ukoronowaniem tego, jakze doskonalego po wszechmiar wieczoru.
Zgodnie z natura tych spotkan, nie wrocilem do domu. Dnia drugiego, o poranku, w duzym skrocie..odbyla sie prezentacja gry Halo 3, z udzialem Miska. Dalszy ciag zdazeniowy obejmowal, pojawienie sie Gabi, odwozenie Momy do pracy, rozpoczecie picia znowu, po czym ekskluzywny obiad w pubie i zgubienie portfela na koniec.
Na moj East Coast zawitalem, wyczerpany ale jakze wypelniony, niezwyklego pochodzenia, energia, ktora nawet dzisiaj karze mi wstac od tego cholernego laptopa i polozyc sie spac.


Slucham trzy.


Strasznie mi sie migawka "wydluzyla".

Wartosci sil dzialajacych na organizm, zmierzone za pomoca , podrecznego miernika sil dzialajacych na organizm, nie pozostawialy zludzen. Wskazowka nie schodzila ponizej 22G.
Blask przerazenia, rozpalal sie podczas podrozy nieustannie.
Kolatanie na watrobie, trzeba bylo natychmiastowo zminimalizowac.
Lheeeeteeeespoooon....
Autor:
Inishi
o
21:10
4
komentarze

