niedziela, 30 grudnia 2007

I lofff you Poland


Jestem tutaj chwile, a już skasowałem samochód, straciłem dwa zęby, złapałem zakażenie krwi a ochroniarz przy mnie, przewracając stoliki, wyciągnął po podłodze klienta z klubu za szyje. Ten kraj tętni życiem. Doprawdy brakowało mi tego.

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Wesołych Świat :)

Toungue in Check i Harry jako Swiety M.



Jak by byly watpliwosci. W torbie same DVD z najnowszym porno, a na przedostatnim ujeciu na stole leza wchodzace na rynek wibratory...

Czarne slonce, czarny dzien, czarna plama!

Cos we mnie łka
- To mój syn
- Maleńki zwierz.
Nie płacz.
Łożysko mej macicy pompuje krew świątyń,
antychrystów, Lucyferów mas.
Shemhamforash!
Jejku jejku, jak mi Romka maluskiego brakowalo. Wiec teraz dzien w dzien a i czasem wieczorami zamiast modlitwy do snu slucham kazdej plyty po kolei, a wiec jest: i "Bastard" i "666" i "Oddech Wymarlych Swiatow", a pojutrze Alkatraz i "Error" i zanuzamy sie w uroczych wspomnienach....
Swoja droga ktos juz slyszal material z solowej plyty, jaki Romus nagral pod szyldem Mistic'a? Sample bardzo zaskakujace jak na hegemona polskiego heavymetalu.

I odwracamy temat. Kolejna porcja atrakcji jakie mnie spotkaly, abym nie knul wizji o mojej przyszlosci gdzie indziej niz na wyspach. Odebralem dzis obowie od szewca, naprawione. Wszystko pieknie pachnace. Pytam: Ile place? Nic, swieta ida, niech pan na prezenty wyda, drobna to naprawa byla. Dziekuje i prosze wrocic kiedys znowu...

W barze u Michaela. Wchodze, wszyscy usmiechnieci. Czego sie napijesz, co tam slychac, dawno Cie nie widzielismy. Szef serwuje danie, potem siada obok i gawedzimy. Jego przemila asystentka, liczy mniej niz zwykle za ulubionego sandwicha. Zyczymy sobie wesolych swiat i do zobaczenia w nowym roku.

Smazalnia Peter'a na Moanster rd. Fish and Chips jak zwykle na wynos bym poprosil co by na droge tez zabrac. Peter, sie usmiecha i daje zamiast jednej ryby, dwie (a szutka wielka jest ze 25 cm!), a zamiast tradycyjnego stostu frytek, taka ilosc ze nawet jak sie polowa biura zleci, wspolnym tym cialem nie podolamy. Za nic, za usmiech i za to ze raz na pare tygodni wsadze tam nos zobaczyc czy nic sie nie zmienilo.

Wiem, swieta ida, mozna to tym uzasadnic. Ale tutaj ludzie mili sa na co dzien. Zatrzymuja przypadkiem na ulicy, gratuluja Ci, krzycza z samochodow, chwala i ciesza sie razem z toba. Nikt nie zwroci mi uwagi ze mam dziwna fryzure, nie obetnie wlosow nozem zajumanym z baru, zwyzwya od idiotow i pedalow jak zaloze co bardzije kolorowe ciuchy i nie splunie na moj widok. Nikt, no chyba ze jest emigrantem z Polski...

Nie tak dawno, bodajze w wywiadzie z Tomaszem Raczkiem po jego blyskotliwym "comming out'ie", padla teza ze tak naprawde jestesmy bardzo tolerancyjnym spoleczenstwem. Potrafimy zyc z zydem, gejem i murzynem pod jednym dachem. Chcialbym by byla to prawda. Chcialbym, ale nie moge zapomniec o tym jak kazdy doslownie przejaw mojej innosci, od zarania dziejow kiedy jako czlowiek postanowilem bardziej wyrazac siebie i wyroznic sie z tlumu, byl natychmiast pietnowany. Nie moge, pozbyc sie wrazenia, ze jest to ocena czlowieka ktory chodzi w chmurach, stapa bosymi nogami po lisciach drzew, plywa w swietlistej aureoli we mgle nad miastem a tak naprawde nigdy nie trafil miedzy prostych ludzi.

wtorek, 11 grudnia 2007

Pitu - pitu

(pics, by Paul i Ricky Ballboa)

wczorajsza rozmowa:
Eliwira (nazwijmy ja tak dla zamaskowania tozsamosci) i szef.
A wiec:

-Elwiraaaaaa! Dlaczego jestes dzisiaj w biurze ubrana w taki wymemlany domowy ciuch?
- Bo dopiero nad ranem wyszlam z aresztu.
- Jak to? co sie stalo?

- Wyciagneli mnie w nocy z samochodu, kiedy chcialam zaparkowac, ale oczywiscie powiedzialam ze nie chce jechac na komisariat na Hammersmith tylko na Putney! bo... w tamtym strasznie zimno jest i sa konie...
- I co zabrali, Cie tam gdzie prosilas?
-...hmmm. Nie...
- Elwira, radiowoz to nie taksowka!


Harry-rezyser, przebrany za mikolaja biegal po budynku i rozdawal ludziom nasze pornosy w ramach prezentow, w zamian za buziaka...A dzisiaj znowu usmiechnieta murzynka ze STYX'a, probojac mi zaimponowac, testowala maksymalna ilosc zawartosci bagietki. To juz sie ledwo do opiekacza miesci! I ten maslany wzrok i napierdala mi tego sera i kurczaka pietnascie warstw, ja pierdole! Zapuscilem brode, myslalem ze mnie w koncu przestanie rozpoznawac i zacznie robic normalne porcje....A ta znowu cyrki i 3,90 ani pensa wiecej...

Jutro kolacja wigilijna. Wczesniej niz normalnie bowiem wszyscy wyjezdzaja na urlopy. Mam pelne obawy przypuszczac, ze po tej libacji, nie wrocimy do pracy szybciej niz w piatek.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

List do Pana Aniola


Drogi Aniele Strozu.
Nigdy nie myslalem ze napisze do Ciebie list. Ale dzisiaj dales po prostu z siebie wszystko. wiec sam rozumiesz, dluzej zwlekac po prostu nie moge.

Otoz dzisiaj na rogu Brewer St. i James Sherwood, przytrzymales mnie dosyc mocno za klate, (wiem bo naprawde pedzilem), sprawiajac ze taksowka nie roztrzaskala mi czaszki. Tylko przemknela jakies 3 centymerty od mojego czola. Nie tylko ja, stalem przez chwile jak wryty, pan ze sklepu z naprzeciwka tez zdawal sie byc mocno zszokowany, stojac rozpostarty w drzwiach jeszcze dlugo po tym jak odszedlem.

Dziekuje Cie tez za to, ze parokrotnie wchodzilem na wielopasmowe ulice i na srodku nagle okazywalo sie ze cale szczescie jest zielone swiatlo dla pieszych. Jakze bylem wtedy szczesliwy. Dziekuje Ci za to ze zdolales wyhamowac ten pietrowy autobus na Hammersmith ktory zatrzymal sie z piskiem opon przede mna, kiedy niespodziewanie postanowilem przekroczyc jezdnie, zapominajac o ruchu lewostronym i mam nadzieje ze te osoby ktore sie w nim poprzewracaly sa cale i zdrowe. Dziekuje, tez za to, ze udalo sie poderwac samolot kiedy ostatnio podchodzilismy do ladowania i jakis helikopter nam wlecial na pas. Ze starszych spraw.
Dziekuje Ci jeszcze za to ze idealnie wycyrklowales moim katamaranem miedzy slupami kiedy wylecielismy z drogi w Gorlicach i ze ta wisnia byla sprochniala. Za to ze wyprzedzilem poslizgiem bocznym po koleinach jakis samochod wracajac z soliny, za to ze bicie rekordow predkosci na tych odcinkach przed Radomiem zawsze konczylo sie spokojnie. Ze scigajac sie z tym niebieskim Peugeotem 407 udalo sie wyprzedzic na zakrecie konwoj Tirow i nic nie jechalo z naprzeciwka. I za kolejne wyprzedzanie, to na wiadukcie w srodku nocy kiedy jechalismy na Woodstock i nie wiem jakim cudem sie udalo... (a pozniej jak juz wracalismi przed Poznaniem, kiedy poszli spac za to udalo sie pobic w koncu rekord :) W ogule za caloksztalt opieki kiedy prowadzilem w kompletnie poroniony sposob, ze nikogo ani siebie jeszce nie zabilem, nie liczac skoszonych slupkow, krzakow i plotow. Ze, jadac rowerem nie wpadlem w deszczu pod tego starego hamujacego ikarusa tylko udalo sie wskoczyc na kraweznik. Za ten ogromniasty gwozdz wbity pionowo w deske co byl tuz obok a nie centralnie pod moja glowa jak spadlem z drzewa, i tak dalej, i tak dalej, gdyby nie ty...to juz bym nie zyl pewnie z kilkanascie razy. Nie mam pomyslu jak moge sie odwdzieczyc, napisz wiec mejla jak bedziesz mial chwile. Panie Aniele, mocna rzecz te pana czyny.

Fycelek


Plany na dni wolne byly wielkie, aczkolwiek jak mawia przyslowie z duzej rury do malego nie naleje. Oxfordstreet napecznialy od tlumu. Najbardziej meczaca ulica w tym miescie. W Primarku, mozna sie porzygac od ogromu tandety za 1-3 funta ale spoleczenstwo gluche na jakosc i wyzysk maloletniej populacji chin, wiec bez zajakniecia uprawia dzikie szalenstwo zakupowe. Pewnie i ja dal bym sie naciac na zapudelkowany zestaw 40 gaci za pol darmo, ale wizja uprawiania ekwilibrystyki cyrkowej miedzy polkami i stania w kolejce przez pol dnia, skutecznie odstraszyla. Wielki Pan ochroniarz niezadowolenie swe okazal ze tak szybko skapitulowalem.

Xerowanie, dawno zapomniany zwrot, a bardzo na czasie widze. Wszyscy wszystkich xeruja, od paskow, po elektronike nawet ze mnie nieszczesnego ktos sobie lepi swoj prywatny kawalek plastiku. Aby wam te chiny ludowe w macicach tworczych niczym osc w gardle stanely.

niedziela, 9 grudnia 2007

Rozkosznosci

Mile jest to uczucie towarzyszace spotykaniu rzeczy niezwyklych. Takiej natury, ze czlowiek zastanawia sie, "I po co te wszystkie narkotyki?" Tak poprzez zupelny przypadek, z zaskoczenia. Kiedy przytrafiaja sie w codziennosci, jak sie gdzies idze, i idze przez to zapchane miasto, nagle staje i..

Stacja metra nazywa sie Clapham Common. Poludniowy Londyn, nitka Northern line. Mala waziutka, 2 metrowa wysepka dla pasazerow, ukryta gdzies w glebi ziemi. Trzeba troche czasu posiedziec na peronie, wytlumaczyc sobie ze warto, zanim sie trafi na odpowiedni moment. Ale pozniej, kiedy zatrzymaja sie w tym samym czasie dwa jadace w przeciwna strone sklady, ty zaczynasz isc sobie srodkiem peronu powoli w strone wyjscia. Sklady zaczynaja ruszac, oba na wyciagniecie reki. I przyspieszaja. I zaczyna sie. Poronione psychodeliczne i geometrczyne szalenstwo, halas, drgania betonu. Wszystko na raz. Bardzo rozkoszne widowisko. Radek by powiedzial pewnie "Mozna sie spuscic".

Na zdjeciu, Stepney Green. Linia District.

sobota, 8 grudnia 2007

O Ulomnnosci

Facet klasyczny bazuje na dosyc prostych mechanizmach. Latwo go przewidziec. Nie jest specjalnie odkryczwy, uczy sie na bledach powoli i mysli glownie penisem. Wezmy na ten przyklad takie "stringi".

Mamy wiec sobie klub a w srodku kobiete. Kobieta ladna, atrakcyjna, na korzysc zdawac by sie moglo lekko wypita. Siedzi juz obok. Rozmowa sie nie klei, jakies dziwne tematy, cos tam zgrzyta, muzyka w klubie coraz glosniej. Wiec nawet polowa slow nie trafia do celu. Strata czasu. A wiec szybka dedukcja, okrzyk "olac!" i idzemy dalej, tutaj obok piekna wloszka wije swym cialem rozbudzajac zmysly. A wiec przerzucamy sie na kolejny zywy temat. Ale zaraz, zaraz, chwile pozniej, ta poprzednia pani prezy dzielnie pupe, niemazle przed nosem. I ta PUPA, opasla w stringi rubasznie wystrzelone ze spodni. I nic to ze komletnie czlowiek sie nie moze dogadac, nic ze nawet nie ma o czym. Klik! i zaskoczylo. Umysl sie zaognil, zafiksowal, zakleszyl na amen, na tej pupie, na tych stringach. Wizja tylka wypelnia cala wyobraznie, od nieboskolonu po jadro ziemi i inne jadra. Rozdyma sie w tej glowie na wskros, zgniatajac kulture, resztki przyzwoitosci, jakas godnosc i pare innych rzeczy. Pupa Matka Boska Przenajswietsza, iluminacja, objawienie. Teraz juz tylko rozpoczac proces kanonizacyjny zostalo.

Kobiety, ja was prosze...

czwartek, 6 grudnia 2007

Stills...


Pewien amerykanski multimiloner powiedzial:
'Polacy Chinczycy,Ormianie.Oni przyjezdzaja tu (do Stanow) zeby wygrac. Mozemy pracowac 10 godzin Oni 12,my 12 oni 14.Bieda i ambicja to mieszanka piorunujaca'
Cos w tym jest?

środa, 5 grudnia 2007

Behind Enemy Thighs

Scenka, z G&G, ten skaczacy, turlajacy sie i zabijany, to ja.


Jedynie kiszka nastapila z podkladem muzycznym. Poprzednio uzylismy soundtracku z Transformersow i bylo o niebo lepiej, synchro orkiestry z emocjami emanuje naprawde niezlym kopem i podnosi jakosc materialu. Niestety prawa autorskie nie daja zbytniego pola do popisu w tej materii. A szkoda.

wtorek, 4 grudnia 2007

Newsroom

To zasluguje na wzmianke, bowiem z Mackiem zakupilismy w Oxfordzie parasole, automatyczne. Tak wlanie, o tym mowa. O tym Oxfordzie, tym prestizowym, ze studentami. Bowiem Oxford wlasnie z tego slynie. Duzo zabytkow, muzea, najstarsze college. Wysoki poziom nauczania, bardzo wysoki. Wrecz najwyzszy. Absurdalnie wysoki. I ja wlasnie nie chwalac sie, faktem pochodzenia tego oto przedmiotu zbytnio chcialem przekazac, ze nie mam dzisiaj nic do powiedzenia.

niedziela, 2 grudnia 2007

Zimno, pada, to chyba....



Cos sie sypie w tym serwisie. Zgrzytaja href'y. Podglad WISYWIG'a wariuje. Prosba o modlitwy.

Swoja droga, niezwykly sen dzisiaj nad ranem. Smiem sie podzielic.
Wyszlo ni z tego ni z owego, ze mielismy uratowac swiat od zaglady, juz wyszystko przepadlo, jedyna nadzieja w nas mlodych. Apokalipsa, plomienie, zgliszcza. Miasto pogrozone w mroku i jeku. Moja kolej nadchodzi, ludzkosc w zgrozie czeka na blask mocy, ostatnia nadzieja, napiecie filmowo pieknie zbudowane, swiatla nastrojowe, muzyka cichnie...a tu jakis dresiaz mi sie nawinal i biegnie bo cos ukradl. I zamist ratowac ta ludzkosc uteskniona, bezbronna, w pogon sie rzucilem za nim co by go ubic...Ludzkosc naturalnie zostala w miedzyczasie doszczetnie wymordowana.

Takie przygnebiajace uczucie, cos a'la "dalem plame", po przebudzeniu przez kolejne 10 minut. Przedziwne. A co na to psychologia?

Wysublimowany petroniusz

Nigdy wiecej nie patrz na mnie tak jak dzis....

O tym piatku mialem sie pochwalic. Melkorn powiedzial ze to piekna fantazja jest a wiec. W porze lunchu zamiast posilkow obalilismy pare browarkow, potem poszly 3 kolejki tequili po bozemu (z cytryna i sola) a to wszystko za sprawa pana szefa kuchni ktorego nie mozna sie bylo doczekac. Na zlosc zostal przemalowany wg, wskazowek "Paula nowego" szyld baru z naprzeciwka a z powrotem do pracy zabrala nas furgonetka kurierska UPS'u. Taka duuza co sie wchodzi po schodkach do srodka z boku. I lezalem ja sobie na polce posrod paczek i sznurkow. To niezwykle ze wszyscy wrocili potem na swoje stanowiska pracy, przyjmniej symulujac juz do konca dnia wykonywanie obowiazkow.

A jesli brak wam argumentow ze emigracja bywa urocza to moze w ten sposob. Otoz, tydzien temu mialo miejsce wlamanie do siedziby firmy. Wchodzimy z rana, szklo na podlodze, otwara szyba, wypatroszone szafki, poprzewracane sprzety. Naturalnie wiec, wykonany zostal telefon na miejscowy posterunek policji. I nie minelo 20 minut az tu w drzwiach ukazala sie niczym w anielskiej poswiacie, Pani oficer dochodzeniowy. Piekne jej ksztalty rysowaly sie przez scisle opasajacy zakamarki, stroj cywilny. Wydobyla ze swych opaslych toreb sprzet badawczy i dalej ku misji swe cialo prezyla przed nami, wypinajac sie na zewnatrz, przechylajac przez balustrade.
Po tym juz kazdy chcial być choc troche podejrzanym, znalezc sie blizej dochodzenia, przylozyc odcisk palca ... do blankietu formluarza. Pracuje w porno, widze na co dzien wiele pieknych kobiet, ale to?...Gdzie mi tam cos takiego w Polsce?


Update z 03.12.07, filmik z furgonetki:

 blogi