środa, 21 maja 2008
niedziela, 18 maja 2008
blurp
W zyciu bym sie nie spodziewal, ze plywanie pod woda moze byc takim przezyciem. Mozna zaobserwowac jak ludziom wypadaja rozne artefakty z gaci, natrafic na jakiegos wielgachnego wlosa, albo byc swiadkiem.... no wlasnie...
inspirujace, dlatego powyzej moja pierwsza w zyciu panorama...
Autor:
Inishi
o
18:19
0
komentarze
Etykiety:
Basen,
fekalia,
odkrycia,
panie ratowniku pan wezmie tu posprzata,
sporty wodne,
zamęt
trzykropki
Kultura. Polega ona na tym, ze Policja widzac w rekach butelki informuje nas o tym ze picie w terenie jest nielegalne i delikatnie sie usmiechajac, puszcza nas wolno. Gdzie indziej, pan ochroniarz widzac jak siedzimy pod biurowcem na krzeslach wyciagnietych ze smietnika najpierw pyta sie czy na kogos czekamy a dopiero potem prosi nas uprzejmie czy nie moglibysmy sie przeniesc, bo obawia sie rekacji szefa. Kiedy juz odchodzimy dziekuje nam za to, ze po sobie posprzatalismy wyciagajac reke. Za kazdym razem jest milo, a przyklady mozna by mnozyc. Z Polski pamietam, tylko chamstwo policjantow, proby wywiezienia mnie na izbe wytrzezwien i nieustajace napiecie w oczekiwaniu na to az komus przyjdzie do glowy eksplodowac agresja. Na prawde nie mozna inaczej?
Battersea Bridge.
Suicide kids. Ciekawe czy wzorem zachodu dotrze do Polski moda na samobojstwa w subkulturze Emo.



Autor:
Inishi
o
10:28
2
komentarze
Etykiety:
Emo,
Normalna policja,
Picie,
Southbank Centre,
syf w polsce,
Śmietniki,
Tamiza,
Thames river,
wzrorowa ochrona
sobota, 17 maja 2008
Tam gdzie spia samochody...
Autor:
Inishi
o
22:58
0
komentarze
Etykiety:
architektura,
Chuj wam w dupe,
Deptak,
Garaż,
Korytko,
Liscie,
niedobrze mi po tych chipsach,
Słoneczko,
śmiecie,
zieleń
środa, 14 maja 2008
Oxford Selekta
Trip w piekny niedzielny dzien. Oxford to: archiketura, trawniki i parkany z zakazem wstepu, pradawne akademiki z klimatem, kulturalnie pijacy studenci i ladne, ksztaltne pupy.














Parcie na literature jest wszechobecne




Popularne jest, wynajecie lodki i zapierdalanie kanalami.









W taki wlasnie brutalny sposob...
Miasteczko jest malutkie, wiec na kazdym kroku rowery, rowery, rowery...
"Polish Guinness", czyli piwo z sokiem malinowym, na pianie - konczynka. Pycha,
Autor:
Inishi
o
20:18
1 komentarze
Etykiety:
architektura,
bridge of sighs,
clarendon centre,
Henryk II,
kanały,
łódki,
Oxford,
Polish Guinness,
pupy,
radcliffe infirmary,
rowery,
syf w mieście,
trip,
university,
westgate,
zabytki






