czwartek, 7 sierpnia 2008

Wielka wyprz

No coz, z racji niedawnego pobytu w polandzie, doglebnie przekonanie moje o drozyznie polskiej zostalo utrwalone. Wszystko poza truskawkami i pomidorami (jeszcze) jest drozsze, od ciuchow (o 5% do nawet 30%) po elektronike i tlen. Nie wiem jak miliony polakow radza sobie z galopujaca inflacja i oczywista pazernoscia handlarzy ale ja bym sobie, bedac emerytem w klasycznym bidulczym modelu, z tym ciezarem nie poradzil. Polozyl bym sie pod jakims krzewem i najzwyklej w swiecie umarl z glodu.

U nas w UK dobra spozywcze leza na ulicy.

Kwiaty, sa wszedzie i obserwuja ludnosc.

Klasyczna wyprz, nie tam jakas 10%-20% ale z grubej rury 50%-70%.

Uczestnik wyprzy musi sie dozywiac w trakcje dzialan operacyjncyh.

A potem jedzie do domu. I blokuje tymi zasranymi torbami cale schody, wszystkim ludziom, na calym swiecie.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

hmmmm...u nas w UK powiadasz :)...podoba mi sie!!!:*
K.

 blogi