czwartek, 31 lipca 2008

Isle of Wight

Z Londynu 2.5 godziny pociagiem do Portsmouth, potem przeprawa promem przez ciesnine Solnet, do mielizny w Ryde a z tamtad starymi wagonami metra prosto do Sandown i Shanklin.

Wagony w Ryde zbieraja plankton z katamaranow a potem kursuja po dlugim na 1.5 km molu.

Stacja w Shanklin.

Zjazd do zatoki Alum.

Nie wazne, ze 30 stopni w cieniu. Twarz tych Pan musi zostac zakryta.

W tle The Needles czyli tnace niebosklon kredowe skały z bajerem w postaci latarni.

Wejscie do podziemnego tunelu, nalezacego do kompleksu fortyfikacji obronnych z czasow II w.s.

Autobus do Shanklin.

Wlacznik swiatla w Shanklin.

Krzesla ogrodowe w Shanklin.

Shanklin Chine, glowna atrakcja utystyczna miasta po Old Village. Gleboki i dlugi wawoz ciagnacy sie do samego morza, przecinany strumieniem. Spacer przebiega miedzy egzotycznymi roslinami, po drewnianych mostkach i wsrod dyskretnie mieniacych sie reflektorow. Miejsce magiczne, krolowa Wiktoria miala przy ujsciu wawozu prywatna wanne, co umozliwialo jej zapewne lojenie szampana w bablach z pieknym widokiem na morze. Raj na ziemi, a przy samym morzu browary w pubie.


Sushi.

Nie wiem jak to dziadostwo nazwac, wiec nazwijmy swojsko "Alfa rafa".

"Widzisz dziecko, tutaj sie samczyk schowal. A schowal bo samica jest dwa razy wieksza i czterdziesci razy szybsza. Zjada wszystko. Wlasne dzieci i kamienie. Dlatego taki wystraszony."


Molo w Sandown. Dokladna kopia tego z Brighton. Troche wesolego miasteczka, salony gier i paczki z dziurka. Smierdzi.

credits to K.

środa, 30 lipca 2008

Ogloszenie prywatne

Wpad nastapi 1-4, data jego. Pilnujcie siostr, matek i trzody chlewnej.

poniedziałek, 28 lipca 2008

Weekend preview


Weekend na wyspie Wight byl mowiac jezykiem młodzieżowym w "cipke". Odpoczne pare dni to wrzuce jakies mieso fotograficzne.

wtorek, 22 lipca 2008

niedziela, 20 lipca 2008

Troche Canary Wharf


Tak, wlasnie takie odhumanizowane klimaty. Inspirowane dzieki Ntnl'owi muza z Drone Zone w polaczeniu z nasluchami kanalow radiowych policji, strazy pozarnej i ATC.

Troche pytan

Kolega z krakowa zamiescil kiedys w czelusiach forum dyskusyjnego wp takie oto pytanie:


"wybieram się do rodziny w prawobrzeżnej Warszawie ...
nie wiecie jakie tam panują warunki ? czy jest swiatło?
czy jest gaz ? a co z aprowizacją ?"

oto dwie z odpowiedzi:

"Gdybyście tam mieli telefony mógłbyś zadzwonić i się zapytać."

"Obawiam się, że musi pan zabrac ze sobą jakies konserwy, latarke- zapasowe baterie, namiot, maczete, strzelbę... a najlepie sprzęt potrzebny do przetrwania w dżungli gdy wybieramy się do miejsc zamieszkanych przez Indian (ludzie są tam strasznie dzicy i prymitywni). Identyczna sytuacja panuje w lewobrzeżnej Warszawie. Byłem tam w zeszłym roku. Znajomy, który był Ameryce Północnej i widział Plemiona Indian m.in.Czarne Stopy (Siksika)oglądając zdjęcia z mojej wyprawy bardzo mi zazdrościł.
PS
Dodam, że jeżeli chce się pan wybrać do Warszawy proszę się zaszczepić na malarię. Ciekawostką jest to, iż plemienia tam zamieszkujące zajadają się zupą z małpy, a głównym zajęciem ludzi jest łapanie ropuch."

 blogi