wtorek, 19 czerwca 2007

Le mejking of

Sporo nowych spraw, przyjechała Ania. jest aparat, wiele nowych Londyńskich zakątków zwiedzonych. Materiału do opisania i wstawienia ogromne ilości, wpadam do domu, czułości zajmują sporo czasu, wiec przełożę update do soboty. A tymczasem, dla sceptyków... w porno wcale nie jest tak łatwo i różowo (sic!) Żeby było ciekawiej, małe co nie co od kuchni, zapraszam do lektury.

Do zrobienia, okładka magazynu + jacket (okładka slim packa DVD), do zestawu dwóch filmow "Lessons in Love" I "Gomorah Club", na wstepie detale, logo, stare ze LiL troche mizerne, niska rozdzielczość. Mile serducho ale za bardzo przykuwa uwagę.potrzebuje większego kontrastu, outline'a, wektorow i rozrzutu kolorów, oto wynik:teraz pora na tył magazynu, zaczynam jak to przywykłem zawodowo od dupy strony, szukam fotki którą udało by sie jakoś ładnie dosztukowąć na całą stronę, tak by znalazło się miejsce na text i screenshoty, no i jest, w miare podchodzi ten materiał na fragment wyjściowy, są dwie panie, jest sex, poza pobudzająca wyobrażnie, i softcore bo takie są wymogi na ten produkt:


Dół jest w porządku, dywan ma prostą fakture, dorobi się, zamaże gradientami, gorzej z nakryciem sofy i tłem, obrazy bedą mizernym materiałem na podkład, zawartość merytoryczna będzie się mieszać, więc znajduje więc zdjecie z którego zaporzycze sobie teksture sciany i zrobie pattern.

Wybieram, teksturę, rozciągam i przekształcam w pattern, zajmuje to chwile. Więcej problemu jest ze sfałdowanym nakryciem sofy. Musze posiłkować sie dodatkowym zdjęciem z trochę innej perspektywy, by mieć zródło na przeszczepy wypełnień. W locie jakąś korekcja kolorystyczna, kadrowanie, skalowanie. W międzyczasie porzucam pomysł na realizm kompozycji, za duzo fotek wejdzie w późniejszym etapie, klient i tak nie zrozumie a ja sie niepotrzebnie narobię. Wiec tło będzie w miarę płaskie. Tak z pół dnia pracy i mamy efekt:

Nie jestem zadowolony z tego jak wygląda to "coś" na czym leżą dziewczyny, wygląda jak zawalisko glutów, ale czasu nie ma zbyt wiele wiec nie marudze, i przerzucam część tła na pierwszą stronę, i dodaje laske.

Wstępna prezentacja koncepcji, i od razu rozczarowanie. Nie robimy wersji 1+ bonusowy film jako wartość dodana, stąd jedna laska i ikona drugiego filmu, tylko dwupak. Dostałem zły brief, trochę mnie to telepie, ale jedziemy dalej, nie takie awarie sie zdarzają w branży. Chwila zastanowienia jak tu uświadomić klienta że mamy dwie płyty. Odpinam w mózgu myślenie, a potem wstawiam drugą niuńkę i dziele ekran piorunem na pół. Obuchem ich.

Prezentacja koncepcji i od razu słyszę, że nie podoba się zielony. Bo nie jest kolorem porno...Ok, nie będę deliberował nad tym absurdem. Reżyser rzuca koncept, niewinna i bestia. Wypijam kolejna kawę i jedziemy. Innocent ma być tak? W googlu wyszukuje jakieś kwiatki, motylki i podobne bzdury, szparuje i próbuje jakoś wkomponować w pierwotną wersje.

Prezentacja tych zmian. Harry wniebowzięty, "Dlaczego nie zrobiłeś tego na początku?" Na końcu języka mam, "Dlaczego **** dopiero teraz mówicie mi **** o co wam **** chodzi?" (ocenzurowano). Mam dość, pije jakiś tonik z dzinem i inne piwo, przyklądam sie tym kwiatkom, nawet szybko poszło, a potem ide do domu, weekend jest.

Wracam w poniedziałek do projektu, reżysera nie ma, krótka rozmowa z szefem i paroma osobami co sie komu podoba, ile czasu mi jeszcze zajmie rzeźbienie, ile czasu już nie mamy tak naprawdę. Wracamy do poprzedniego pomysłu, bo jest bardziej wyrazisty, a odbiorca i tak łączki z kwiatkami i motylkiem nie doceni. Wrzucam, stickery, baracode, wszystkie texty, zdjęcia na tył, za mało sie różnią więc wrzucam w podładzie jakąs kolorowana rame od łóżka. Wszystkie znaczki, pierdoły, chwila przerwy kiedy sztab wymyśla jaki kolor bocznego paska bedzie robił największe spustoszenie w świadomości erotomanów i przykuję ich uwagę. Pada na biały idący w żółty, potem jeszcze tylko kolejna debata ile razy ma sie powtarzać napis FREE DVD. A potem zapisuje to dziadostwo, i idę odreagować na spacer po okolicznym cmentarzu.


Poniżej zapowiedz kolejnego materiału, już po okaleczeniu. Jeszcze w miarę trzyma fason. Choć kolory i efekt zielonego gema wewnątrz lustra trzeba było zniwelować.

2 komentarze:

n€x¤R pisze...

mam nadzieje, ze znajdziesz czas, zeby prywatnie pobawic sie grafika na jakims wyzszym poziomie - spedzic nad czyms dwa dni a nie dwie godziny... twoje portfolio dumnie zajmuje miejsce na pulpicie naszego kompa - i jakby nie ma porownania q:

ps. co z obiecanym setem ? (:

Inishi pisze...

Oj, chyba nie w tej robocie, na razie przychodzę ledwo żywy i jedyne na co mnie stać to wypicie paru łyków nalewki i lektura portali internetowych. Za dużo czasu spędzam poza domem, daleko do pracy, duże tempo te sprawy.

 blogi