środa, 25 lipca 2007

Przyjemnie sukcesów przeżywanie

No właśnie i to jest właśnie to czego nigdy nie było mi dane skosztować podczas pracy w naszym kraju. Były jakieś małe i wielkie sukcesy, "jesteśmy zadowoleni z wzajemnej współpracy" wygrane konkursy, przetargi, nagrody..ale smak zwycięstwa przychodziło mi kosztować samotnie, bez emocji. Tak naprawdę w pracy mało kto mnie wspierał, chwalił, uświadamiał, że to co robie jest wartościowe, nie było w tym radości, że coś sie udało, nie było tekstów "Michal you Rock!" "He is the man", "This is amazing, like a turned to magic" :) Wiadomo, Brtytyjczycy są bardzo kulturalni, czasami można by rzec nadmiernie kurtuazyjni. Ale nawet jeśli kryje się za tym tylko grzeczność, jest to miłe, daje ogromnego pozytywnego kopa, poczucie, że jest sie docenianym. Jest w tym jakaś niezwykła spontaniczność kiedy każdy cieszy się, że znowu nam, razem jako firmie coś sie udało, a nie tylko patrzy na sukces współpracownika wilkiem i odnajduje w tym zagrożenie dla swojej pozycji. To jest to co jak wydaje mi się gdzieś w polskich firmach umarło z głodu, a może po prostu przez 5 lat nie trafiłem na taką firmę? no, coż..na pewno w Polsce w żadnym miesięczniku nikt nie napisał o mojej pracy, tak jak w branżowym ETO, gdzie w recenzji filmu na końcu pojawia się "Impressive cover."

Dsktp jeszcze z czasów pracy na ziemi ojczystej.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

wow..no moj drogi,musze przyznac ze jestem dumna.ja w ogole jestem dumna michau ze dajesz sobie tak doskonale rade i nie wymiekasz na temacie ja-przyjaciele,na ktorym ja wymiekam. teoretycznie powinnam sie zjawic w pracy w najblizsza srode,1 go sieprnia ale nadal nie podjelam decyzji czy praca w polskiej darmowej gazetce w Londynie jest lepsza od pracy w najlepszej tv w polsce. zajmuje mi to juz tydzien pelen nieprzespanych nocy i bolu brzucha non stop. nie wiem co zrobic, moze jakas sonde?juz rzucalammoneta,losowalam zapalki oraz bylam u wrozki.ta ostatnia powiedziala ze powinna tam..cholera ;)

Inishi pisze...

Dzięki ble za słowa supportu :)
Co się tyczy wyjazdu, hmm.. widzisz ja odchodząc z pracy przeprowadziłem szczerą uczciwą rozmowę i wiedziałem, że jeśli coś nie wypali zawsze będę mógł do nich wrócić. Raz, że daje to dobrego kopa, nie martwisz się tak "a co jeśli nie wypali", dwa nie palisz za sobą mostów. Może to pomoże? Z drugiej strony nikt nie zmuszą Cię do tego byś wyjeżdżała już tak od razu z dnia na dzień, możesz sie pomęczyć z ta decyzją trochę dłużej, miesiąc albo rok, dekade :P Teraz gładko poszło z szukaniem, następnym razem też pewnie pójdzie, no i wybory mogą być niedługo :P
No wiesz, jeśli mam się przyznać, to ja się bujałem z decyzją prawie 2 lata :)

Anonimowy pisze...

inishi, gratulacje- wrzuć tą Imejzing cover :))

n€x¤R pisze...

inishi: revelka! (: GRATZ! moglbys zamiescic skana - a co tam! pochwal sie na calego - ja na ten przyklad bardzo chetnie zobacze na wlasne oczy. moze nawet krzykne 'inishi - you techno!' <:

ble: nie zastanawiaj sie. to podstawowy blad jaki mozna popelnic. ja sie zastanawialem za dlugo i teraz jest juz troche za pozno... za duzo obligacji w postaci np. kredytu mieszkaniowego. jesli tylko nie trzymaja cie tego rodzaju aspekty - po prostu sprobuj! jesli mialabys tak wiele do starcenia, nie zastanawialabys sie nad wyjazdem, rajt?

Inishi pisze...

ee tam trzymam sztame ze zdaniem "nigdy nie jest za późno" chocby mialo minac milion lat..

 blogi