niedziela, 20 lipca 2008

Troche czasu

I niech nam spiewa Rysiek "...Panie mój, o Panie, Chcę trochę czasu..."

sobota, 19 lipca 2008

Troche sosu..

10-12 godzin, pracy dziennie, w czwartek do 1:30 w nocy. Kiedy wracałem, taksówkarz musiał mnie budzić. W piątek prezentacja u klienta na której miało mnie nie być, dowiaduje się, że wszystko do dupy, zero nawiązania do briefu, dwadzieścia parę tablic z pleksi i tydzień pracy można o kant dupy potłuc. Wracam do biura. Rozpierdol totalny. Zgrzyt, z wykorzystaniem tajnych prototypów w prezentacji, smród niesie się aż do samej góry, ktoś mówi, że polecą głowy. A potem już lawina, że nie wolno brać kluczy, że trzeba dzwonić w nocy, że kibluje dzisiaj, że wiszą projekty, wszystko trzeba raportować, blah blahblah. Nie po to wypruwam sobie flaki by później słyszeć takie teksy, uświadamiam w tym traffica, na tyle delikatnie na ile potrafię, ale dziewczyna i tak zaczyna płakać... parę chwil później biorę marynarkę i wychodzę biura, nawet sie nie wkurwiłem...

Siedzę wieczorem w pubie nad tamizą, kuchnia zamknięta, na kolacje chipsy, garść oliwek i 2 piwa. Pięknie i spokojnie.

niedziela, 13 lipca 2008

sobota, 12 lipca 2008

Tam sie nic ciekawego nie dzialo

To byl weekend i to sa zdjecia z weekendu.


Byly dwie ciezkie noce. Nieustannego myslenia i kalkulowania. Nad ranem, kropla potu skapnela na pomietoszona kartke lezaca na poduszce. Widnialy na niej dwie litery E oraz 3
Zostaje w E-systemie, nie ma senu ladowac sie w D5, kiedy premiera nowego body planowana jest nie wczesniej niz na polowe przyszlego roku.

"Złoty zaciąg"

"pewno palili marihuane ! to jest najtrwardszy drag wystarczy że jest kontakt skóra-marihuana i odurzeniejest tak silne że prawie można się otrzeć o śmierć a tym którzy przeżyli to odurzenie zostaje do końca życia (około 2 lat) walka z nałogiem którą zawsze przegrywają ! a samo palenie to już dla samobójców tak zwany złoty zaciąg który jest ostatnim w ich życiu i umierają we włąsnych wymiocinach a płuca się tak kurczą że dochodzą do wielkości dużej mandarynki mój kolega tak właśnie umarł" za wp.pl

niedziela, 15 czerwca 2008

Mieszkancy papeterii cz.1

Malo spie ostatnio. Budze sie w srodku nocy, patrze sobie, obserwuje. A wtedy, po chwili jak juz wszystko sie uspokoji i mysla ze spie, wychodza ze scian. Tego utrwalilem jak wdrapal sie na krzeslo. Cale szczescie ze migajaca kontrolka dysku zdolala oswietlic go na tyle ze moglem zrobic zdjecie.

Zdaje sie, ze czuja sie tutaj w miare swobodnie. Choc wychodza tylko wtedy gdy rozlega sie glebokie dudnienie. Kiedy nasluchuje dokladniej i otworze okno, mam wrazenie, ze dochodzi jak by z konca ulicy. Tam gdzie koncza sie latarnie, stoi pare domow z zabitymi oknami, a za nimi prastary cmentarz.

"Nie jest umarłym ten który spoczywa wiekami, nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami"

Dziwne, ze na wszystkich okolicznych budynkach widnieje tabliczka na sprzedaz. Okolica jest tak cicha i spokojna.

sobota, 14 czerwca 2008

Boat party

Z perspektywy tych dwoch miesiecy pracy w nowym miejscu. Niby wszystko, tak samo jak w Polsce ale jakze inaczej. Inne..inna organizacja pracy, mniej czasu, wieksze budzety, lepsza motywacja pracownikow, bardzo konkretny podzial obowiazkow. Te same...stres, zgrzyty z accountami, myslenie o pracy w domu. Ciezko jest, czasami nie orientuje sie o co chodzi, projekt tak szybko schodzi z mojego biurka i laduje u artworkera. Ciezko przyzwyczaic sie do mysli ze od ciebe zalezy tylko jeden etap tworzenia. Ale kiedy widze swoja prace w gazecie w metrze, czy pod drzwiami wsrod innych kopert. Wtedy to wszystko nabiera przyjemnego realizmu.

Zdjecia z czwartkowej imprezy firmowej.

 blogi