wtorek, 10 czerwca 2008

Troche o zyciu...

Fakt, zasluzylem na bicze. Nie napisalem. Nie zrealizowalem glownej funkcji jaka w zamierzeniu mial pelnic ten blog. Otoz, nie pracuje juz w pornobiznesie. Od prawie 2 miesiecy. Odszedlem rowno po roku pracy. Najlepsza fucha jaka moglem zdobyc i najbardziej abstrakcyjna forma gromadzenia doswiadczenia zawodowego w UK, ale mimo to bede ja wspominal do konca zycia i beda to wspomnienia w duzej mierze mile. Wspaniali ludzie, wolni w swoich marzeniach i wolni z wyboru. Do tego to bezcenne spojrzenie na swiat z drugiej strony barykady, zza szkla kamery filmowej. Rozstanie bylo smutne, jak zawsze. Ponizej ostatni dzien z pracy.

Jedyny taki Harry.

Don w caffe Michaela, z najlepszym sniadaniem pod sloncem.

Alan, gatekeeper.

Postac ktorej nie trzeba przedstawiac.

A teraz. Juz z powrotem na trasie wytyczonej w Polsce. Czyli reklama. Agencje sieciowe. Korporacje. Duze budzety, ciezka praca, stres. Wiecej, szybciej, bez marginesu na bledy.

czwartek, 5 czerwca 2008

Tamtakie VS Tokio_By_Night

Nexor kiedys powiedzial, zaloz jakiegos bloga, jak Wit. Wit pewnie bedzie znowu krecil nosem, ale to prawda, gdyby nie TBN, ten blog nigdy by nie powstal, ja pewnie nie kupil bym apraratu i kto wie pewnie bysmy sie nie spotkali. Takze dzisiaj, drodzy Panstwo legenda sceny blogowej w relacji ze spaceru po miescie. Wit invades London.


Sila sprawcza TBN'u w wersji Kiss :)

Tokio vs Londyn :)

Cos w tym jest, ale w obecnosci Wita nawet nie musialem sie starac, zdjecia same wychodzily :) Dla lakomych, jeszcze pare sztuk.

środa, 28 maja 2008

Wypaliles?

Wypaliles blancika, idz w kime.

A jak nie to nie przeszkadzaj, bo choc jedna nozke mam. Ryj na kwasno obije!

Anooo .. i .. i Ci Bartek jeszcze spsika rame...

niedziela, 25 maja 2008

Paradise Gardens

W erze Wiktorianskiej, za czasow panowania Wiktorii Hanowerskiej parki byly jedynym , no moze poza publicznymi egzekucjami, sposobem na ekscytujaca rozrywke dla rodzin. Teraz, mamy wiek XXIIIVX a miastu przysnilo sie przywrocic tym miejscom odrobine splendoru. Tak tez sie stalo. Caly park Victoria zamienil sie w jedno kolorowe pobojowisko, dwa cyrki, kilka teatrow ulicznych, autentyczna scena festiwalowa, konkretne wesole miasteczko Cartersa, wszedzie pelno budek ze smierdzacym jedzeniem z calego swiata, gnoje biegajace z balonami i oldskulowe zespoly bez aspiracji, jakies fiuty z dreadami...

Paka - “Flogging a Dead Horse”
Paka, starszy dziadek zagubiony gdzies miedzy snem a rzeczywistoscia. Zyjacy romantycznymi marzeniami, w kieszeniach trzymajacy obok orzeszkow, srubki. Cos jak uwspolczesniony Don Kichot, przy czym role jedynego przyjaciela, odgrywa tutaj w pelni mechaniczny kawal blachy,pneumatyki i kabli. Ryczacy, pierdzacy, srajacy, ziejacy ogniem, prawie zywy, gdyby nie to, ze zdalnie sterowany. Byli ranni, bylo zachaczanie o granice dobrego smaku i pelna interakcja z publika. Bardzo mocny i widowiskowy kawal sztuki.

Zawody dzdzownic

Jakis kretyn z Warhammera


Wesole miasteczko Cartersa

Limit do lat 12, a chcialem poszybowac na tym szatanskim rumaku. Pelen ogien z dupy.

Mimbre - The Bridge
"Mimbre to firma wykonujaca nowoczesne akrobacje, skladajaca sie z trzech niewiast, ktorych energia zdolna byla by napedzic elektrownie krajowa" glosi brytyjski przewodnik teatralny. I na tym mozna by bylo poprzestac. Wszystko opowiada historie mostu, rozbieranego i skladanego nieustannie, tysiace razy, ktos usiluje go przekroczyc, ktos inni zakleszyl sie w jego przeszlosci. Nigdy nie wiedzialem, ze mozna wchodzic po schodach lezac i to w dodatku do tylu. Wizualna poezja bez jednego slowa, przekonujaca i ujmujaca. Dziewczyny musza jechac na koksie, inaczej tego nie widze.


Main stage, grali : Omar, Alabama 3, Ska Cubano, Dr Das, Nathan ‘Flutebox’ Lee and Guests, Rhythms of the City, Saravah Soul , Back To The Planet, nie znam zadnej z tych kapel...


Ktos nieopatrznie wypuscil tych dziadkow z namiotu tanecznego.

 blogi